Opis podróży – etap 3 – 900 km za 17 zł, czyli czym jest przejazd na białasa

stycznia 2014 roku nadszedł czas opuszczenia ogromnego Teheranu, który dosłownie nas wessał. Postanowiliśmy obrać kierunek wschodni – miasto Mashad, oddalone o 900 km od stolicy, przy granicy z Afganistanem. Ku naszej uciesze, pierwszego dnia 2014 roku uświadomiliśmy sobie, że spotkana na Kaukazie wszechobecna „niemożność w działaniu” w Iranie dosięga granic kosmosu. Jeśli w Gruzji czy Armenii podróżnik spotkał się ze strony autochtonów z całkowitym „imposybilizmem” jakichkolwiek działań, w Iranie czekało go coś jeszcze straszniejszego. Podczas gdy np. w Gruzji pytając o drogę do jakiejś miejscowości górskiej, czy mniej popularnego miejsca, nie daj boże nieturystycznego, spotkać się można było z zapewnieniami, że tam nikt nie jeździ, nie da się tam dojechać, „a Tobie europejcu to na pewno to się nie uda, bo my tego nie robimy”, to w Iranie wszyscy chętni pomocnicy wręcz siłą chcieli nas powstrzymać od wszelkich naszych planów, pomysłów czy przedsięwzięć podróżniczych.

Po przebudzeniu, spytaliśmy się naszego gospodarza jak dojechać do Mashadu, po czym dowiedzieliśmy się, że to będzie trudne tego dnia, bo nic tam nie jeździ. Na pytanie, jak dojechać na południowy dworzec autobusowy, skąd odjeżdżają autobusy do Mashadu, otrzymaliśmy podobną reakcję: nasz gospodarz wybałuszył oczy i powiedział: tylko taxi, ale to też będzie trudne! Podróżnicy przyzwyczajeni do odmowy z każdej strony zaczęli drążyć temat: a nie jeździ tam metro? – absolutnie nie, to bardzo daleko! To może jakaś pobliska stacja metra, by zaoszczędzić na taryfie? To jest nie możliwe, nie i jeszcze raz nie. To może jakiś autobus? Nic tam nie jeździ, otrzymaliśmy w odpowiedzi. A czy jest stacja metra w pobliżu miejsca, gdzie się teraz znajdujemy? Nie ma, na pewno! Kolejna negatywna informacja.

Niezrażeni podróżnicy, postanowili ładnie się pożegnać i w swoim uparciu nadal spróbować zminimalizować koszty podróży. Zeszli z bloku na ulicę, zakupili śniadanie (o godzinie 14:P), spytali pierwszą osobę o stację metra – voila, jest – i to nawet 500 metrów stąd! Da się? Paljaki zeszli do metra przyjrzeć się rozkładowi linii metra, i co zobaczyli? Czerwoną, prostą linię metra, która prowadziła do samego dworca autobusowego, z której odjeżdżają autokary dalekobieżne do Mashadu.

!*%$!$#(!@

No cóż, różne kultury mają tak, że jak czegoś nie robią u siebie w okolicy, to na pewno jest to niemożliwe i nie do wykonania dla innych, tym bardziej z zagranicy. Teoria strefy komfortu…

Wychodzimy ze stacji, pozdrawiamy wszystkich właścicieli bazarów i namolnych taksówkarzy, dobijamy do awtowokzala, ogarniamy czy są autobusy do Mashadu – są, za 5 minut, za 23 zł (900km!), a my mówimy, „za drogo, no bo czemu by nie spróbować autostopa” :-), więc szukamy czegoś by wyjechać z miasta na wschód i potem autostopować. Patrzymy na mapę, jest miejscowość po drodze – Garmsar – tam postanowiliśmy się udać. Po sekundzie lądujemy u sprzedawcy biletów, kupujemy 2 bilety za 4 zł na 120km! Czarek poszedł wymienić walutę, wraca, autobus odjechał, dzwoni Mateusz – wracaj, odjeżdżamy!! Okazało się, że… za 4 zł wynajęliśmy cały autokar! Z braku zajęcia kierowca, jego pomocnik i znajomy pan postanowili zawieść nas do danej miejscowości w ramach relaksu, w końcu nie codzień są tu obcokrajowcy z Lechistanu :P. Po godzinie jazdy, zadowoleni podróżnicy zaczynają zbliżać się do miejscowości, więc trzeba zacząć „próbować wytłumaczyć czym jest autostop, jak go się robi i dlaczego o tym teraz mówimy”. Nie udało nam się, ponieśliśmy porażkę w tej materii, nie po raz pierwszy w tym kraju. W Iranie nikt nigdy nie słyszał o autostopie (bo i poco skoro benzyna jest tańsza niż woda, a prawie każdego stać na auto, a jak nie to są bardzo tanie autobusy). Chcąc wytłumaczyć naszym kierowcom że chcielibyśmy „łapać stopa”, a do tego powinniśmy wysiąść przy autostradzie, nie w centrum miasta, spotkaliśmy się tylko ze spojrzeniami typu „tych białych chyba pogrzało, co oni będą robić na autostradzie?!!!, musimy im pomóc i zawieść na stacje autobusową!!” Tak więc, koniec końców wylądowaliśmy w centrum miasteczka, małego, jakieś 100 tyś mieszkańców…) pełnego bazarów i natrętnych taksówkarzy… i trzeba było teraz „zapitalać” jakieś 5 km pieszo, do wyjścia na autostradę. Na szczęście Mateusz, honorowy autostopowicz, postanowił złapać auto w centrum miasta, i po ominięciu 5 taksówek, udała mu się ta sztuka! Chapeau bas! Jesteśmy na autostradzie, na wylocie na wschód! Kilka aut nas mija, kilka autokarów się zatrzymuje, wyskakuje jeden steward (w Iranie w każdym autobusie jeździ dwóch kierowców oraz steward który obsługuje podróżnych rozdając kawę, herbatę, snacki oraz zbiera pieniądze za bilety) i na widok obcokrajowców zaczyna uciekać… No cóż, podobnie zareagowała pewna babuszka w Podlaskiem kilka lat temu na widok czarnoskórego turysty w swojej wsi, widząc owego jegomościa zaczęła krzyczeć „ludzie ratujcie – diabeł, diabeł, diabeł!!!!”.

Na szczęście po kilku próbach udało nam się wsiąść do autobusu który miał nas zawieść do Mashadu. Była już noc i postanowiliśmy nie bawić się po ciemku w autostopowiczów i zaginioną autostradę, tylko jednak pójść na łatwiznę i zapłacić za bilety i pojechać autobusem. Ulokowaliśmy się wygodnie na tylnych siedzeniach, w bardzo dużym i pustym autokarze, a po 5 minutach, przychodzi steward i prosi o zapłatę za przejazd. Na nasze szczęście mieliśmy tylko euro i dolary, riali – brak. Regularny bilet na tę trasę kosztuje jakieś 25 zł, a my zapłaciliśmy 10 dolarów, czyli około 30zł, po 15 zł na osobę…

Znów przekręt na białasa się udał 😛

Byliśmy w drodze do Mashadu, w którym znaleźliśmy się dnia następnego o godzinie 4:30…, a z Teheranu wyjechaliśmy o godzinie 16. 12h – 900 km, niezły czas, i to za 17 zł!

Jedna myśl w temacie “Opis podróży – etap 3 – 900 km za 17 zł, czyli czym jest przejazd na białasa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s