Opis podróży – etap 3 – drugi dzień w Teheranie

Teheran jest ogromnym, 12 mln azjatyckim miastem, które rozczarowuje. Przyjezdny z Europy spodziewa się wielu zabytków cywilizacji perskiej, kawiarni na każdym rogu oraz bulwarów do spacerowania. Jest to minus naszego europocentrycznego postrzegania turystyki, w którym oczekujemy od innych krajów i spotów turystycznych ogromu atrakcji i uciech na miarę tych we Włoszech czy Grecji. Niestety, zbyt wiele do zwiedzania Teheran nie oferuje, pomimo tego spędziliśmy w tym mieście bardzo ciekawy czas. Co by nie mówić miasto ma kilka bardzo ciekawych muzeów…do których nie udało się nam dotrzeć? O tym dlaczego, w tym wpisie :). Naszą refleksją po podróży po Iranie jest stwierdzenie, iż do Iranu nie leci się by oglądać miasta czy krajobrazy, ale żeby spotkać ludzi i poznawać ich kulturę bardzo różną od naszej. Drugiego dnia w Teheranie spotkaliśmy się z naszym oddanym kolegą, szalonym podróżnikiem, psychologiem pełną parą, a przede wszystkim bardzo ciekawym człowiekiem, który pokochał Iran, Andrzejem. Andrzej wyruszył z Polski w październiku 2013 roku 😉 , jadąc autostopem z Polski, przez Bałkany, Turcję do Gruzji. Tam, pewnego jesiennego dnia skontaktował się z Czarkiem, i gdy już był w Batumi, po otrzymaniu wizy azerskiej, postanowił skorzystać z rady swojego młodszego kolegi i poszwendać się trochę po Gruzji. Wtajemniczeni wiedzą, że Czarek w ciągu ostatniego półrocza nieźle dał w kość celnikom gruźińskim, przekraczając granicę tego kraju z każdej możliwej strony i każdym możliwym środkiem transportu. Gość po prostu przemierzył kraj wzdłuż i wszerz i to samo polecił zrobić Andrzejowi. Andrzej będąc zachwycony blogiem „Opis podróży z Gruzji do Polski” (hehehehe) udał się w polecane przez kolegę miejsca – do Swanetii, zaś później do Gori, odwiedzić Kasię, ekspertkę naszego projektu, by na końcu „zamelinować” kilka dni u kolegi Czarka – Zury w Telavi, Kachetii, na wschodzie Gruzji. Po wszystkich tych gruzińskich ekscesach,  Andrzej pomieszkał ponad miesiąc w Azerbejdżanie, z którego został deportowany (spytajcie go o tę historię sami). Władze azerskie, po wygaśnięciu 30 dniowej wizy wyrzuciły Andrzejka dokąd? DO IRANU!! I to właśnie tego pięknego dnia końca grudnia anno domini 2013 dwaj starzy koledzy spotkali się po kilku latach w Teheranie. Andrzejek mając już małe doświadczenie na północy Iranu, pomógł nam doładować naszą kartę SIM, ogarnąć kilka spraw administracyjnych w stolicy, typu kupić mapę kraju, wymienić walutę (czytaj znów stać się milionerem).  Nasi gospodarze zabrali nas tego dnia także pod Azadi Tower – wieżę wolności (zdjęcia załączone). Jest to ogromny plac, rondo, z dużym pomnikiem symbolizującym wolność (wolność…).

Po nawdychaniu się spalin drużyna pierścienia powiększona o jednego polskiego podróżnika postanowiła coś przekąsić. W Teheranie nie dziwi widok ludzi z maskami, zaś nad miastem unosi się potężny smog spalinowy, spowodowany ogromnym ruchem samochodowym oraz blokad w wymianie powietrza, jaką stanowią wielkie góry na północy miasta. Słoneczne dni, w których mieszkańcy stolicy widzą te góry o wysokości ponad 3000 m. n.p.m. , oddalone od zaledwie 25 km na północ, należą do rzadkości. Zadanie to zostało nam ułatwione przez naszych gospodarzy, którzy zabrali nas do lokalnej imitacji pizzy hut. Ich zapewnienia o tym jak dobre tam jedzenie serwują nie zdały się na nic Polakom Cebulakom, którzy już nie z jednego pieca pizze jedli i nie podzielili zachwytu nad perską imitacją włoskiej pizzy. Iran jest pełen śmiesznych imitacji takich zachodnich barów, gdzie jedzenie jest przeokropne, jednak nie zniechęca to młodych Irańczyków do spędzania tam czasu i stołowania się w nich. Najciekawszym punktem tego dnia była wizyta w kawiarni przy muzeum kinematografii Baghe Ferdos. Bardzo ładnie ulokowane muzeum, przy głównej ulicy, Valiye Asr, na północy miasta, niedaleko placu Tajrish. Polecamy. Kawiarnia ta jest drugim miejscem na nightlife’owej mapie Teheranu. Można tam wypić dobrą kawkę, chocolate shake’a oraz poznać dziewczyny. I tym razem nasza dzielna kompania nie próżnowała i poznała prześliczne perskie księżniczki w liczbie trzech. Ucięliśmy sobie kilka pogawędek,  dziewczyny ponarzekały jak to Iran nie jest krajem dla młodych ludzi, w którym nie ma wolności, zaś my im wtórowaliśmy, w narzekaniu na brak tej wolności i obawy przed policją obyczajową.

Próba druga dotarcia do muzeum nastąpiła dnia następnego…

Jedna myśl w temacie “Opis podróży – etap 3 – drugi dzień w Teheranie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s