Opis podróży – etap 3 – Teheran (dzień 1) – jak poznać dziewczyny w Iranie

Nasz nieszczęsny pociąg relacji Tabriz – Teheran dotoczył się po 15 godzinach na dworzec kolejowy w Teheranie, który przywitał nas pogodą zgoła inna od tej na północnym zachodzie kraju. Było 8 stopni na plusie. Nasz nowy kolega, Syamak a.k.a. gonzo boss mafii na stancji vel. Ślimak, który wraz z dwoma kolegami a.k.a Śmieszek prawa ręka, oraz Łysy, dwie lewe ręce zaprosił nas do swojego mieszkania, wsadził nas do zielonej taksówki i śmignęliśmy jedną z najdłuższych ulic w mieście Valiye Asr do jego mieszkania. Syamak studiuje inżynierię lotniczą na studiach doktoranckich i marzy by zostać pracownikiem NASA. Naszego dobroczyńcę zapamiętaliśmy później z długiego wykładu na temat izraelskich szpiegów w Iranie, który pewnej przejażdżki otrzymał Mateusz. Od czasu tej brainwashing speech Mateusz sam uwierzył że jest izraelskim szpiegiem a Czarek wręcz zaczął stemplować wszystkie swoje dokumenty top secret ;-). Pierwszego dnia po solidnym wyspaniu się animatorzy naszego czasu wolnego, nasi gospodarze, a raczej szef Ślimak i jego dwóch popleczników-wykonawców zabrali nas do dzielnicy Darbant. Znajduje się ona w północnej części miasta (tej lepiej rozwiniętej i mniej konserwatywnej, w odróżnieniu od południowej części Teheranu). Dzielnica ta składa się przede wszystkim z wielu restauracji które ulokowały się przy wąskiej dróżce w góry, na której szczycie, nota bene też znajduje się restauracja. Tego wieczoru zjedliśmy irańską zupę podobną do krupniku, której nazwy nikt nie pamięta, oraz oczywiście kebab z ryżem (berendż). Spotkaliśmy też pierwszych i ostatnich poza nami turystów w stolicy, trójkę młodych ludzi z Francji. Po krótkiej konwersacji i pokazie zdolności językowych Czarka, nagle pół restauracji przybliżyło się do nas i dołączyło się do rozmowy (po francusku). Nasi gospodarze zachwyceni, że po francusku można rozmawiać z niektórymi dziewczynami od razu doszli do wniosku, że gorliwie zaczną się uczyć tego języka. Dalsza część wieczoru odbyła się także w atmosferze rozrywkowej, iście z night life’u „warszafka płonie”. Mianowicie zostaliśmy przetransportowani prywatnymi autami (w Iranie większość młodych ludzi posiada własne auto, najczęściej lokalnej produkcji Saipa oraz Peugeota, zaś benzyna kosztuje od 40 do 70 gr za litr, więc miasto stoi w wiecznych korkach), do hotelu Evin, w którym znajduje się kawiarnia otwarta 24h i można tam spotkać, uwaga – kogo? Dziewczyny! Ten rzadki gatunek człowieka, ukrywający się pod cienkimi warstwami czarnego materiału zwanym czadorem, przemykający w autach z przyciemnionymi szybami oraz zajmujący tylne miejsca w autobusach i pierwsze w wagonach metra upodobał sobie 4 ulubione spoty na mapie 12 mln miasta, z zamiarem obserwacji płci przeciwnej. Owe cztery spoty to kawiarnia wspomnianego hotelu Evin, kawiarnia Baghe Ferdos przy muzeum kinematografii, playboy avenue – o tym później, oraz przeokropne imitacje zachodnich fast-foodów. Gatunek ten człowieka, w wydaniu irańskim jest wyjątkowo piękny, chodź nierzadko ulepszony sztucznymi metodami, jak np. operacje nosa, policzków, przefarbowanie włosów, czy 2cm makijaż. Zdolni obserwatorzy z kraju nad Wisłą wyciągnęli wnioski, że skoro kobieta ma tylko twarz jako sposób komunikacji z mężczyzną, musi to być twarz idealnie „podrasowana”. W Europie dla odmiany kobieta może przyciągnąć uwagę mężczyzny np. łydką, kształtem bioder czy biustem, zaś w konserwatywnym Iranie tylko twarzą. Więc wykorzystuje swoje walory na maksa, co z drugiej strony ma opłakane skutki, bo wiele dziewczyn przy takim silnym make-upie po prostu wygląda jak zmutowane Paris Hilton, czy nie daj boże Wioletta Villas. Pomimo tego, w Iranie jest wiele jest pięknych perskich księżniczek, które powodowały palpitacje serca, napady szału, ślinotok, cielęce zachowania oraz wzmożony przepływ krwi wśród naszych bohaterów. Tego wieczoru odbyliśmy „zapoznania rytualnego z 3 lokalnymi dziewczynami”. Przy czym użyty tu został klasyczny podryw na „gościa z Lechistanu” coraz popularniejszy w Iranie. Krótko mówiąc, nasi lokalni opiekunowie zaprosili 3 perskie księżniczki do naszego stołu pod pretekstem zapoznania się z przystojniachami z Polszy. Poznaliśmy Parisę, Nilufar i Sepide. Efekt był zgoła śmieszny, ale też ciekawy, dla nadwiślańskich badaczy zachowań między-płciowych. Po kilku minutach bohaterowie nasi zostali poddani dogłębnej  wiwisekcji:

Perska księżniczka:

Salaam! Jak masz na imię?

Skąd jesteś?

Masz żonę?

Nie? a ile masz lat?

26? a dziewczyny też nie masz?

ojejku, a chcesz mieć?

patrz – mam samochód (pokazane kluczyki do auta)

Jesteś taki przystojny (przy jednoczesnym wyszarpaniu policzków)!!

Masz fejsbuka?

To jest mój numer, zadzwonisz jutro?

Jesteś taki słodki!

Ale masz ładne oczy!

Bohater:yyyy tak, eee no, nie mam, aha, ok, mam fejsbuka, ale nie mam auta….mogę zadzwonić

[Dalsza część relacji została ocenzurowana przez Urząd Poprawności Obyczajowej Islamskiej Republiki Iranu].

2 myśli w temacie “Opis podróży – etap 3 – Teheran (dzień 1) – jak poznać dziewczyny w Iranie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s